Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Relacja z eventu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Relacja z eventu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 października 2017

War of the Worlds 2017 // Wojna Swiatów 2017

Wojna Światów (ang. War od the Worlds) is a convention in Poznań, Poland that hosts many tournaments and this year I decided to finally take part in it. I played in the Bolt Action tournament and had a blast, everything from the games, retailers to the people I met was great and I really hope I will be able to visit Wojna Światów next year. Below you'll find some pictures I took during the convention and small summaries of my games along with other things worth mentioning.

Wojna Światów to konwent, który od pewnego czasu odbywa się co roku w Poznaniu i który gości wiele turniejów, a w tym roku w końcu zdecydowałem się wziąć w tym udział. Zagrałem w turnieju Bolt Action i wszystko od gier zaczynając a po ludziach kończąc było rewelacyjne, mam nadzieję w przyszłym roku też wziąć udział. Poniżej znajdziecie trochę zdjęć i krótkie podsumowania moich gier razem z innymi wartymi wspomnienia rzeczami.

First of all the tables looked great, kudos to the guys who made them:

Po pierwsze stoły wyglądały wspaniale, szacunek dla ludzi którzy je robili:














Besides Bolt Action there were tournaments od X-Wing, Malifaux, SAGA, WH40k, 9the Age and Game of Thrones card game:

Oprócz Bolta na miejscu były też turnieje w X-Winga, Maliafux, Sagę, WH40k, 9th Age i karcianą Grę o Tron:



You could also try new games like Gods of War: Robert Lee (I was able to get a game recently, I highly recommend it and will write a post about it soon), Warzone Resurrection, Wojnacja, Dust 1947, Black Powder (I love the rules, they are based on Warmaster) and Bolt Action:

Można też było spróbować nowych gier takich jak Bogowie Wojny: Lee (ostatnio miałem przyjemność zagrać, gorąco polecam i napiszę o tym posta niedługo), Warzone Resurrection, Wojnacja, Dust 1947, Black Powder (świetne zasady bazujące na Warmasterze) i Bolt Action:








When it comes to my games I had a lot of fun, but didn't do very well. I won 2, lost 2 and draw 1 game. In the first game that resulted in a draw I could easily win, but played with my soft skin vehicles a bit too dangerous and lost them, which resulted in a draw even with me claiming objective of the game. For me highlight of the game was Sturmipioniere squad roasting with flamethrower. Russian veteran squad hidden in the bunker.

Jeśli chodzi o gry to jak pisałem zabawa była przednia, ale nie osiągnąłem zbyt dobrego wyniku. Wygrałem 2, przegrałem 2 a jedną grę zremisowałem. Pierwsza gra która skończyła się właśnie remisem, spokojnie mogła zakończyć się moją wygraną, ale zagrałem zbyt agresywnie pod koniec moimi soft-skinami, straciłem oba co spowodowało remis mimo tego że kontrolowałem objectiv. Najfajniejszym momentem tej gry było smażenie rosyjskich weteranów schowanych w bunkrze miotaczem ognia z oddziału Sturmpioniere.





In the second game I played against British Commandos. The aim of the game for me was to defend my half of the table. I won the game, but it was a hard one, two squads of Commandos in trucks are no joke. It was also the best game I had during this tournament. I don't remeber the name of my opponent but we managed to grab a beer after the game so it was all cool.

W drugiej grze zagrałem przeciwko brytyjskim komandosom. Moim celem gry było obronić swoją połowę stołu. Wygrałem, ale było bardzo ciężko, komandosi w ciężarówkach to nie przelewki. Była to też najprzyjemniejsza gra całego turnieju. Niestety nie pamiętam ksywki przeciwnika, ale udało się po grze znaleźć czas by skoczyć na piwo, więc wszystko spoko.




Third game aginst Japanese army. I was tired and there were a lot of enemy soldiers, so I lost the game. It was a really hard one, 3 suicide tank hunters and 2 sniper teams were a real pain in the back, not to mention mmg squads.

Trzecia gra przeciw Japończykom. Byłem już zmęczony, a do tego po drugiej stronie stołu stała cała horda żołnierzy i przegrałem. Było okrutnie ciężko, 3 samobójczych tank hunterów, 2 snajperów i do tego SQUADY mmg przyprawiały o ból...głowy.




Fourth game against Last Levy German force. At first it was hard to tell who will win, both sides inflicted some casualties to the enemy, but in the end my Assault Engineers did their job and cleaned left flank and I was able to move more of my units to the right and claim 3 table quarters (it was objective of the game).

Czwarta gra przeciwko niemieckiemu Last Levy. Na początku ciężko było przewidzieć kto wygra, obie strony zadały przeciwnikowi straty, ale pod koniec moi Sturmpionierzy odwalili kawał dobrej roboty czyszcząc lewą flankę, co pozwoliło przerzucić więcej jednostek na drugą stronę stołu i zająć 3 ćwiartki stołu (był to cel gry).







Last game played agains FJ platoon. I controlled the game almost form the beginning and it seemed I will win, but my veteran unit rolled a fubar having only 1 PIN and run away, loosing the objective marker wich resulted in me losing the game. Sadly I don't have any pics from this game but we played on this table:

Ostatnia gra przeciwko plutonowi Fallshirmjager. Praktycznie cały czas kontrolowałem sytuację na stole i wydawało się że moje zwycięstwo jest pewne, ale mój weterański oddział rzucił Fubar mając jednego pina i uciekł, gubiąc znacznik, co sprawiło że ostatecznie przegrałem. Niestety nie mam żadnych zdjęć z tej gry, ale graliśmy na tym stole:


As I said I had a lot of fun, one thing that I didn't like was the fact that I had to play against other Axis forces, thats the downside of tournament play. On the other hand this was without doubt the best looking tournament I have ever been to, all the armies were beautifully painted and as you could see the tables were awesome. I want to thank all my opponents for the games and nice attitude!
Jak mówiłem na całym ekonwencie bawiłem się bardzo dobrze, jedna rzecz która mi przeszkadza to granie przeciwko innym armiom osi, to zdecydowanie wada grania turniejów. Z drugiej strony nigdy nie byłem na ładniejszym evencie figurkowym, wszystkie armie były ładnie pomalowane, a jak widać na zdjęciach stoły wyglądały świetnie. Na koniec chciałbym podziękować wszystkim oponentom za gry i zdrowe podejście!


środa, 23 listopada 2016

Kampania Jesienne manewry-relacja

Przez ostatnie sześć tygodni w naszym lokalnym ośrodku Bolt Action we Wrocławiu czyli Planszóweczce odbywała się kampania na zasadach małej ligi, w której wziąłem udział. Przez sześć tygodni do rozegrania było sześć scenariuszy czyli granie było bardzo intensywne i czasem musiałem się nieźle nagimnastykować żeby rozegrać scenariusz w danym tygodniu. Ostatecznie zagrałem aż osiem gier, bo dwa scenariusze powtarzałem żeby inni gracze mogli je nadrobić.


Bawiłem się wspaniale a dosłownie każda gra była bardzo zacięta i ewentualne zwycięstwo czy nawet remis nie przychodziło łatwo. Kolejna zaletą były scenariusze. Każdy z nich posiadał inne warunki zwycięstwa, więc nie było mowy o nudzie, wręcz przeciwnie do każdego trzeba było zmieniać styl gry i taktykę co bardzo mi się podobało. Oprócz tego zazwyczaj wolę się bronić, a we wszystkich scenariuszach typu atak-obrona byłem atakującym i nauczyłem się kilku nowych sztuczek. Wszystkie  scenariusze napisał Generał z bloga WrocWar, ale czwarty, piaty i szósty powstały na bazie scenariuszy od Gentleman's club.

Scenariusz 1: Patrol o świcie
Scenariusz 2: Przełamanie frontu
Scenariusz 3: Bezsenna noc
Scenariusz 4: Droga do miasta
Scenariusz 5: Oblężenie
Scenariusz 6: Zatrzymać pociąg

Pierwsza gra z Generałem. Gra polegała na zdobywaniu objective'ów, których było sześć. Trochę się obawiałem, bo Rangersi Generała już przed grą dzięki swojej zasadzie mogli zgarnąć jeden. Planowałem wykorzystać przewagę jaką daje mi czołg i użyć go do przełamania pozycji amerykańskich i jako jeżdżącej tarczy dla mojej piechoty. Ostatecznie Bazooka tak mi go zapinowała, że to piechota musiała go osłaniać. Bardzo pomocna okazała się piątka Osttruppen, która mimo strat zgarnęła jeden objective a potem zaniosła go w bezpieczne miejsce, co pozwoliło mocniejszym oddziałom być w centrum akcji. Gdy w końcu udało mi się ruszyć czołg odbiłem jeden znacznik, ale nie graliśmy 7 tury i zabrakło cali by spróbować zgarnąć czwarty, więci ostatecznie gra skończyła się remisem.

Drugi scenariusz z Cacymiłem. Znowu Amerykanie, ale zupełnie inaczej złożeni. Musiałem atakować, a w sześć tur dobiec do krawędzi przeciwnika i jeszcze wyjąć z dwóch ruin oddziały weteranów nie mogło byc łatwym zadaniem. Chciałem szybko wyeliminować bazookę, żeby czołgiem gnać pod krawędź przeciwnika i zająć kluczowe pozycje piechotą, która miała za nim biec. Udało mi się to w miarę szybko, ale później mój Panzer został unieruchomiony przez Greyhounda co mocno pokrzyżowało moje plany i musiałem nieźle się napocić by zająć drugi objective, który obstawiali Rangersi. Dzięki temu, że graliśmy dodatkową, siódmą turę udało mi się dobiec na koniec stołu, z point blanka przywalić Rangersom, a drugim, oddziałem zająć ich pozycje. Grę tak naprawdę pozwolił mi wygrać Fubar! na jednym oddziale piechoty amerykańskiej, który po dostaniu jakiegoś przypadkowego pina uciekł ze stołu. Pierwsza wygrana w kampanii.

Muszę w końcu skończyć tego Panzera...
Trzeci Scenariusz również z Cacymiłem, tym razem już na 750pkt. Gra bardzo mi się podobała, walka nocna w ruinach Breslau to jest to. Granie nocnych scenariuszy wywraca rozgrywkę do góry nogami i zmusza do bardziej agresywnych posunięć, co zaowocowało sporą ilością close combatów. Szło mi całkiem nieźle, miałem plan na grę, który pokrzyżowało wyłączenie Panzera z akcji przez Bazookę zanim zdążyłem zając się Stuartem i Greyhoundem. Po tej akcji praktycznie wszystkimi jednostkami biegłem w stronę bazy przeciwnika i nie było tury, w której mój dowódca nie aktywowałby jakiegoś dodatkowego oddziału. W piątej turze miałem nawet szansę na wygraną, ale już w siódmej niewiele brakowało bym przegrał. Na koniec został mi snajper i dwóch Osttruppen, a gra skończyła się remisem.

Czwarta gra z Pawłem AKA Dzudzio i jego Waffen-SS, czyli manewry niemieckie. Scenariusz z drogą był trochę dziki i podchodziłem sceptycznie nastawiony, ale okazał się spoko. W pewnym momencie myślałem, że mam już po grze gdy straciłem czołg, flamera i snajpera zanim zdążyłem cokolwiek zrobić, ale mój jeden oddział w ruinach cudem wygrał walkę z weteranami SS co odwróciło szalę zwycięstwa na moją stronę. Gra mimo to była bardzo zacięta i dochodziło do kilku wymian ognia na point blanku. Na koniec udało mi się kontrolować oba znaczniki i zniszczyć kilka jednostek, miedzy innymi Hanomaga co pozwoliło mi wygrać.

Piąty scenariusz, już 900pkt i znowu Cacymił po drugiej stronie stołu. Nie miałem totalnie pomysłu jak ugryźć ten scenariusz ani jako obrońca ani jako atakujący. Wyszło tak, że miałem atakować więc postanowiłem wszystkim wyjechać w pierwszej fali i olać rezerwy, co okazało się dobrym pomysłem i pozwoliło od początku przygwoździć broniących się Amerykanów. Skupienie się ciężkiego sprzętu na moim Panzerze dało mi tez szansę by mniej zachowawczo grać piechotą. Morderczy okazał się flamer, który podwieziony Kettenkradem usmażył w dwie tury weteranów w budynku. Mnie za to bardzo zabolała strata dużego oddziału grenadierów, w którego środek wpadł pocisk ze średniego moździerza. W szóstej turze popełniłem błąd, który sprawił że straciłem najlepszą szansę na zwycięstwo, bo oddział, który miał zająć jeden budynek strzelił do niego, zamiast wykonać rozkaz advance, a w kolejnej turze zabrakło mi cali by wejść do środka i wyciągnąć z niego dwóch żołnierzy przeciwnika. Panzer oprócz skupiania na sobie uwagi nie zrobił do końca gry nic, ale za to Panzershreck celnym strzałem zza rogu budynku zniszczył Stuarta. Na koniec gry udana szarża moich waffenów niszczy greyhounda i gra kończy się remisem.

Szósta gra i kolejny raz Paweł. Po przeczytaniu scenariusza wiedziałem, ze chcę być obrońcą, ale kości jak to kości bywają niewdzięczne i oczywiście musiałem atakować. Szybko w głowie ułożyłem plan i postanowiłem się go trzymać bo warunki zwycięstwa tego scenariusza nie rozpieszczają atakującego (nie żeby obrońca miał różowo). Chciałem wykorzystać drogę by czołgiem szybko dostać się w pobliże torów, a Kettenkradem podwieźć flamera w miejsce gdzie będzie mógł odpalić się w zatrzymaną lokomotywę i oddział w środku. Za tym wszystkim pobiegł dowódca i dwa moje najsilniejsze oddziały, z których jeden miał zaszarżować to co zostanie w lokomotywie, a drugi wspierać. Reszta jednostek miała strzelać i pinować oddziały przeciwnika. Kilka moich niefartownych rzutów mocno utrudniło mi grę, ale ostatecznie postawiłem wszystko na jedną kartę czyli zatrzymanie całego składu niezależnie od strat. W tzw. międzyczasie straciłem dwa bardzo ważne dla mojej taktyki teamy, czyli miotacz ognia i panzershrecka, a sytuacja była ogólnie zła i nie zapowiadało się na inny wynik niż moja przegrana. Mojemu czołgowi udało się przez dwie tury utrzymać pociąg w miejscu, ale w dwóch ostatnich turach, wszystko zależało już od moich weteranów z 4xSTG, 2xSMG i 2xRifle, którzy zaszarżowali dowódcę w lokomotywie, nie pozwalając jej odjechać. Było bardzo blisko tego by zostali zniszczeni przez ilość pinów jaką mieli na sobie, bo strzelało do nich wszystko, a raz wykonując rozkaz Rally ściągnąłem tylko 2 PINY. Ostatecznie po trzech rundach walki wręcz z W-SS Pawła przegrali, ale pociąg pozostał w ostatniej turze stacjonarny, co pozwoliło mi zremisować cudem grę. To była jedna z najlepszych gier jakie miałem okazję zagrać, a na pewno jedna z najbardziej krwawych i chcę jeszcze raz rozegrać ten scenariusz. Na koniec został mi Kettenkrad i oddział Osttruppen (czyli 46pkt z 900), którego celny ostrzał pinował i zatrzymał w miejscu Hanomaga przez trzy tury.




Wszystkie moje figurki na drodze i po jej lewej stronie to ofiary.
Po wszystkich grach miałem dwa zwycięstwa i cztery remisy co dało mi 28 punktów i wygraną w kampanii. Gdybym w ostatniej grze przegrał z Pawłem oboje mielibyśmy po 27 punktów i ex aequo pierwsze miejsce, ale tak jak pisałem cudem udało mi się zremisować scenariusz nr. 6. Dziękuję wszystkim przeciwnikom za bardzo luźne i bezspinowe, ale zacięte gry i bardzo fajna atmosferę przy stole, a Planszóweczce za zorganizowanie tej imprezy, oby więcej takich! Szczególne podziękowania dla Generała, który użyczył swoich prywatnych terenów (to te wyraźnie ładniejsze na zdjęciach). Strasznie się też nakręciłem na granie w Bolta i nie mogę się doczekać kolejnych rozgrywek i eventów tego typu. Oprócz tego kampania zachęciła nowych graczy do systemu, rozruszała nasze środowisko, a kilka osób (w tym mnie) zmotywowała do domalowania kilku nowych rzeczy, więc chyba wszystko się udało.



A to moja nagroda za zwycięstwo, nowy box 30 grenadierów! Część z nich na pewno skonwertuję na Sturmpionierów, zrobię sobie obserwatorów, a kilku zwiększy mój zasób zwyczajnych, regularnych jednostek, którymi granie bardzo mi się spodobało. Zapowiada się jeszcze więcej pracy i zaległości, ekstra!